
Poprzednie posty na temat edukacji językowej, metody krakowskiej i jej zastosowania u małych dzieci znajdziecie tutaj:
Tym razem Zuzia doświadczała sensorycznie. Sama tworzyła w ograniczonym polu, ćwicząc przy tym koordynacje wzrokowo-ruchową. Ćwiczyła również pamięć. Wszystkie te doznania powodowały utrwalanie się liter w odpowiednich ośrodkach w mózgu. Oczywiście w między czasie powtarzaliśmy i nazywaliśmy poznane wcześniej samogłoski.
Potrzebujemy:
- kontury liter
- piórka, druciki, cekiny, soczewica, bibuła, pompony
- klej
- plastelina
"A" z pomponów:
"O" z soczewicy:
"i" z piórek:
"E" z cekinów:
"Y" z pociętych drucików:
"U" z plasteliny:
Dodam, że Zuzi bardzo podobała się ta aktywność i w zasadzie pracowała całkiem sama. Jaka była moja rola? Pocięłam druciki, bo była zrezygnowana przy pracy z długimi, pomogłam z wyklejaniem plasteliną i zrobiłam kulki z bibuły, bo to było dla Niej zbyt żmudne ;-).
Litery zajęły miejsce na ścianie :) Można je również umieścić w ramkach czy na tablicy korkowej/magnetycznej.
Dzieła mojej 3-latki. Hitem były pompony i cekiny! Błyskawicznie to zrobiła!
Uwaga: Prace są wykonanie w różnych odstępach czasu. Choć zdarzyło się, że w ciągu jednego południa Z. zrobiła dwie litery.
Inny materiał do wypełniania wnętrza liter... Poszukiwany!:) Co proponujesz?

Pozdrawiam serdecznie, Ania
Etykiety: edukacja językowa, inspiracje, metoda symultaniczno-sekwencyjna, motoryka mała, zabawy sensoryczne